Dokładną instrukcję do kuracji można znaleźć w książce Rudolfa Breussa przetłumaczonej przez franciszkanina z zakonu w Katowicach-Panewnikach.
Ojciec Marcelin Jan Pietryja, ukończył studium farmeceutyczno- zielarskie i jako entuzjasta fitoterapii założył Herbarium św. Franciszka, w którym można kupić gotowe zestawy ziół do przeprowadzenia kuracji.
Lecznicza terapia antynowotworowa polega na piciu około dwóch litrów herbat ziołowych oraz szklanki soku warzywnego wg przepisów Breussa przez minimum 40 dni. Głównym założeniem kuracji jest zagłodzenie nowotworu. Organizm podczas rozsądnie przeprowadzonej głodówki przestawia się na tryb spalania wieloletnich zapasów, a zdrowy sok i zioła pozwalają dostarczyć organizmowi potrzebnych minerałów i witamin, by nie tracił energii.
Jeśli traktujemy ją jako terapię oczyszczającą lub odchudzającą możemy ją skrócić. Ja założyłam sobie, że nie mogę schudnąć poniżej 50 kg. Gdybym miała nowotwór złośliwy, wygląd nie miałby żadnego znaczenia. Moje powody kuracji były inne. Stosowaliśmy ją z tatą wspólnie, więc mogłam ją zakończyć wcześniej. Tata nie.


Mój tata, chorujący na nowotwór obu płuc, był zbyt słaby po przebytej w szpitalu sepsie, by zastosować się w pełni do zaleceń Breussa, dlatego serwowałam mu ją między posiłkami. Dygresją wspomnę, że w listopadzie mój 76-letni tata przepływał dwa razy w tygodniu 45 – minutowe dystanse na basenie, w grudniu złamał żebro, odpowietrzając górny kaloryfer w łazience, a w styczniu w stanie krytycznym walczył z sepsą po rutynowym pobraniu próbek z płuc. Jak się domyślacie, nieprawidłowości w płucach zostały odkryte przypadkiem, podczas rtg po złamaniu. Po trzech tygodniach pobytu w szpitalu wrócił do domu, a raczej go wniesiono. Był jak warzywo, podłączony do aparatu tlenowego… Kuracja Breussa stosowana równolegle z dietą niskobiałkową, w dwa tygodnie podniosła go z łóżka i wzmocniła. Aparat tlenowy przestał być potrzebny, saturacja zwiększyła się do 97. Kuracja poprawiła również wyniki badań krwi. Oczywiście nie było łatwo… Tata się buntował, pijąc w dużych ilościach niesmaczne zioła i sok warzywny. Mama uważała, że potrzebna mu jest duża ilość protein i białka, również zwierzęcego, bo tak przecież mówią lekarze… Dopiero gdy tata zauważył, że moja wegetariańsska dieta poprawia jego stan, a ja nic nie jedząc, czuję się doskonale, przestał oponować.
Czeka go teraz immunoterapia i dalsza walka z nowotworem, również metodą Breussa.

