Kuracja Breussa. Podsumowanie

O kuracji Breussa przeczytałam w Internecie, poszukując alternatywnych metod zwalczania nowotworów. Poza ogólnymi zasadami przeprowadzenia kuracji, nie znalazłam żadnych konkretnych opinii na temat stanu zdrowia w trakcie kuracji oraz po niej. Jako że choroba pojawiła się w najbliższej rodzinie, kupiłam książkę Rudolfa Breussa, przeczytałam i postanowiłam zastosować metodę na sobie.

Przyznam, że jestem szczerze zaskoczona dobrym samopoczuciem i wysokim poziomem energii podczas całej kuracji. Przeprowadziłam ją bardzo świadomie i uważnie. Badałam wagę, puls, saturację, temperaturę… Wszystko było bez zarzutu, rownież wyniki badań krwi i moczu wykonane po 10 dniach diety.

Poniżej dokładne podsumowanie 22 dni kuracji. Było warto.

Podsumowanie.

  • W ciągu 3 tygodni schudłam 7 kg i straciłam 8 cm w pasie. Kuracja jest więc świetną terapią odchudzającą.
  • Włosy, paznokcie, skóra nie straciły na urodzie, czego się bałam.
  • Podczas kuracji wystarczało mi 7 godzin snu, abym czuła się wypoczęta o poranku.
  • Odczuwałam lekki głód, który łagodziłam herbatami ziołowymi i sokiem. Rzadko odczuwałam dyskomfort i chłód.
  • Percepcja i pamięć były bez zarzutu. Pracowałam normalnie, niekiedy nawet ponad 8 godzin dziennie.
  • Starałam się nie forsować, by nie odczuwać spadku energii. Przy dużym wysiłku fizycznym, organizm nie nadążał z produkcją kalorii z własnych zapasów tłuszczu i czułam się zmęczona, a po bardzo gorącej, długiej kąpieli całowicie opadłam z sił.
  • Po pierwszej kolacji, którą zjadłam o 18:30 potrzebowałam już 9 godzin snu. Organizm najprawdopodobniej potrzebował więcej czasu na spalenie dostarczonych z pożywieniem kalorii. Zjadłam pół talerza zupy, kotlet warzywny i malutki kawałeczek ciasta marchewkowego. Tak wiem. Powinnam skończyć na zupie… ale to było silniejsze ode mnie.
  • Rozumiem już, skąd się bierze efekt jojo po głodówkach. Raczej nie mam problemu z okiełznaniem własnej woli. Potrafiłam nie jeść 22 dni, ale gdy zakończyłam kurację, mózg zaczął odczuwać dużo silniejsze pragnienie jedzenia słodyczy, słonych przekąsek i wszystkiego, czego normalnie nie jem i na co rzadko mam ochotę. To mnie zaskoczyło i niestety poległam kilka razy. Efekt? Migrena, spadek nastroju i energii, silne odczuwanie pragnienia po takim kompulsywnym opychaniu. Lepiej zadbać o to, by po zakończeniu kuracji w domu nie było takich niezdrowych dopaminowych przyjemności.

Justyna

Witam na moim blogu!
Od kilkunastu lat zgłębiam tajniki rodzimej medycyny naturalnej i wschodniej. Interesuje mnie temat długowieczności i relacja miedzy ciałem a umysłem. Na moim blogu podzielę się tym, czego uczyłam się przez lata poszukiwań oraz przepisami w wykonaniu mojego partnera. Nie tylko cudownie pysznymi, ale przede wszystkim zdrowymi, bo oczywiście w wersji wege.
Życzę przyjemnej lektury i miłego dnia.
Justyna

Rekomendowane artykuły

1 komentarz

  1. Hi, this is a comment.
    To get started with moderating, editing, and deleting comments, please visit the Comments screen in the dashboard.
    Commenter avatars come from Gravatar.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *